niedziela, 9 czerwca 2013

Twincest Bill

Twincest 
Bill:
 Gdy już skończyłem rozmawiać odłożyłem słuchawkę. Nawet nie zdążyłem odejść od stolika z znów ktoś zadzwonił. To był Gustav. Chciał przyjść.
-To za jakiejś 30 min bd u was.-Powiedział i rozłączył się.
-Kto dzwonił?-Zapytał Tom przeglądając jakieś kolorowe pisemko.
-Gustav. Powiedział ze będzie za ok. 30 min z Georgem u nas.-Odpowiedziałem grzebiąc w swoim telefonie.
-Omg…A oni po co tu?-Znów zapytał odkładając gazetkę i przeciągając się na kanapie.
-No musimy obgadać parę spraw..Przecież za niedługo mamy koncert i nie wyobrażam sobie abyśmy tego wcześniej nie obgadali.Może coś zmienimy aby Piosenka nie była taka monotonna…;)-Powiedziałem idąc na górę. Nagle nogi zaczęły się pode mną uginać. Drętwieć. Nie mogłem się utrzymać. Złapałem się barierki. Nie mogłem złapać tchu. Nie wiedziałem dlaczego!;( Nie utrzymałem się długo. Upadłem..Zleciałem ze schodów. Tom szybko do mnie podbiegł.
-Bill!!! Co ci się stało.!!!-Wziął mnie na ręce.
-Nie widziałeś jak wcześniej się podpierałem barierki i tchu złapać nie mogłem!!!-Zacząłem niego mówić.Nie mogłem się drzeć bo nie mogłem nadal złapać w pełni tchu.
-Myślałem że się wygłupiasz.-Powiedział przez łzy niosąc mnie do samochodu.
-Jasne…;( Dla cb nawet jak bym się zabił też byś myślał że się wygłupiam..Tak?-Spojrzałem na niego. Widziałem jak mu łzy spływają po policzku.
-Nie mów tak!-Krzyknął i rozpłakał isę jeszcze bardziej.-Jedziemy do szpitala-Dodał powoli się uspakajając.
Po około 20 minutach byliśmy w szpitalu. Tommy wziął mnie na ręce albowiem nadal nie mogłem ruszać nogami. Oddech też miałem niestabilny. Przyjęli mnie szybko na oddział.Nawet 10 minut nie czekaliśmy. W tym samym czasie Tom zadzwonił go Gustava i Georga.
Przyjechali spod naszego domu. Okazało się że za nimi jechali Paparazzi i dziennikarze. Jak by tego jeszcze było mało. Na oddziale leżałem sam. Do żyły włożyli mi wenflon i podłączyli do kroplówki. Nie mogłem wstać a co za tym idzie nie mogłem zobaczyć swojej karty. Nie miałem temperatury ani nic. Nie mogłem ruszać dolnymi kończynami i złapać stałego oddechu. Gdy tak leżałem nie myślałem o nikim innym jak o Tomie. Co teraz myśli i miałem nadzieje że się nie obwinia. Po godzinie jaką przeleżałem sam rozmyślają tak wszedł lekarz. Nie wyglądał na zadowolonego.
-Co mi jest?-Zapytałem
Lekarz spojrzał na mnie niechętnie. Może dlatego że miałem rozmazany makijaż.
-Ma pan silne odrętwienia i nie może i nie może pan ruszać nogą czy nogami.?-Zapytał notując coś w notatniku. Zdenerwowało mnie to bo wiedział ale ze stoickim spokojem odpowiedziałęm na jego pytanie.
-Nie mogę ruszać obiema nogami choć już odrętwienie w prawej nogi schodzi.-Odpowiedziałem patrząc się na swoją prawą nogę. Zacząłem poruszać delikatnie palcami…Całą nogą jeszcze ruszać nie mogłem.
-Dobrze. Ma pan lekkie zapalenie nerwu. Przepiszemy pany leki i a damy teraz zastrzyk rozluźniający.-Powiedział Lekarze.
-Dobrze.A czy mój brat będzie mógł teraz mnie odwiedzić?-Zapytałem złamanym głosem.
-Tak. Może wejść. Prawdo podobnie zatrzymamy pana do jutra na badania.
-Aha.ok.To niech pan powiem mojemu bratu aby wszedł.-Odpowiedziałem nakrywając się kołdrą.
-A który to pański brat?-Zapytał lekarz nawet nie patrząc na mnie.
-Ten w dredach i szerokich ciuchach.
-Ahaaa…Dobrze. To już idę go zawołać.-Powiedział wychodząc z sali przymykając drzwi.
Do sali wpadł jak huragan Tom.
-Bill.Skarbie. Nic Ci nie jest? Jak się czujesz? Kiedy stąd wychodzisz? Co Ci jest?-Tom zawalił mnie pytaniami.
-Tom.Ogarnij się. A więc. Mam lekkie zapalenie nerwów. Zatrzymują mnie do jutra na badania.. Dadzą mi zastrzyk i leki przepiszą. Więc spoko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz