Twincest
Tom:Bill mnie próbował uspokoić, lecz ja dalej nie mogłem pojąć dlaczego to właśnie mojego brata spotkało i dlaczego nie zareagowałem jak widziałem że ledwo się trzema na tych schodach. Ehh..Dobrze że Gustav i Georg odganiają paparazzi. Bonie wytrzymałbym tych pytań o mnie i mojego brat. Odkąd przywiozłem tu brata bije się z myślami. Bill już zasnął. To dobrze. Niech odpocznie. Jutro z nim pogadam. Wziąłem 2 krzesła i jakoś się usadziłem tak aby być przy nim przez cały czas. wygląda na to że nie tylko ja. Gustaw i Georg też postanowili zostać. Stwierdzili że jesteśmy zespołem i przyjaciółmi, a przyjaciele nie opuszczają swych przyjaciół w potrzebie.
-Tom. Chodź na chwilkę.- Powiedział Georg poprawiając swoje włosy.
-Co chcesz?- Zapytałem jeszcze trochę przygnębionym głosem.
-Co z Billem? Kiedy wychodzi i wg? Bo reporterzy pytają o koncert. Czy się odbędzie i czy wokalista będzie mógł śpiewać itp.
Chwilkę się zamyśliłem.
-Ej Tom.-Georg szturchnął mnie lekko w ramię.-Jesteś?-Zapytał.
-Tak.Tak. jestem. Zamyśliłem się na moment.-Odpowiedziałem spoglądając przez szybę na Billa.
-Jest zmęczony. Dajmy mu odpocząć- Powiedział Gustav.
-Racja.Niech odpocznie-Odparł Georg.
-Tom. Chodź z nami na dół do kawiarni. Napijesz się czegoś i coś zjesz bo chyba nie jadłeś dziś za dużo chłopie.-Powiedział Gustav chwytając mnie za rękę i ciągnąc w stronę windy.
-No dobrze. Pójdę, ale zaraz chce wrócić bo jak Bill się obudzi to nie chcę aby pomyślał że nie przejmuję się nim. Wiecie jaki on wrażliwy na tym punkcie jest.
-Tak wiemy.-Odparł Georg-To napijesz się kawy lub kupisz sobie jakiś energetyk.i zjesz chociaż kanapkę bo przecież na głodniaka ne będziesz tam siedział.
Przytaknąłem.
-Tom. Zadzwoń do mamy i powiedz co się stało, żeby nie było że wasza mama dowiaduję się o wszystkim ostatnia.-Powiedział Gustav stając w kolejce po coś do żarcia.
-Racja. Pozwolicie że pójdę na zewnątrz i zadzwonię.-Zapytałem nie czekając na odpowiedź chłopaków.
Gadałem z mamą przez jakieś 15 minut. Nie mogła zrozumieć tego co się stało.Płakała do słuchawki. Ledwo co ją uspokoiłem.
Gdy przyszedłem to Gustav i Georg już czekali na mnie przy stoliku. Uspokoiłem się już lecz nadal miałem wyrzuty sumienia że gdyby nie ja to może było by inaczej a Bill nie spadłby ze schodów.
-Tom. Mamy pomysł. Kupiliśmy tobie i Billowi Kanapki, spokojnie bez mięsa,kubek kawy i jakieś pice. Idź do Bill na górę i już tam zostań. Widzimy że się męczysz będąc tu więc idź do brata a ja z Gustavem zostaniemy tu. Teraz musisz przy nim być.-Powiedział Georg dając mi zapakowane kanapki,kawę i jakąś oranżadę.
-Dzięki. Nie wiem co bym bez was zrobił.-Powiedziałem wstając od stolika idząc na górę.
-Pewnie byś zemdlał bo nic nie jadłeś -Krzyknęli tylko za mną.
Miałem nadzieje że Bill się jeszcze nie obudził. Wszedłem do jego sali.
-Uff…Śpi. to dobrze. zjem kanapkę bo jestem zajebiście głodny.-Pomyślałem rozpakowując żarcie. Zjadłem już połowę gdy nagle Bill się budził.
-A brata to nie poczęstujesz?-Zapytał z uśmiechem na twarzy.;)
Tak się ucieszyłem ze aż przytuliłem go tak mocno zapominając o kanapce że go niechcący pobrudziłem.;p
-Tom. Już. Bo mnie udusisz a ja nie chce tak młodo i to przed koncertem umierać.-Jak zwykle ten zażartował z całej sytuacji.
Zawsze tak robi jak jest już beznadziejnie.
-Po prostu cieszę się że już się obudziłeś.-Powiedziałem uśmiechając sie do niego. W oczach miałem lekkie szklanki ale cóż.-Zadzwoniłem do mamy i powiedziałem jej co sie stało.
-Powiedziałeś jej o nas!?- Przerwał mi zaniepokojony Bill.
-Nie..nie powiedziałem. Powiedziałem że leżysz w szpitalu i że jtr wychodzisz.
-To dobrze.-Odpowiedział kładąc sie na poduszkę.
-O właśnie prawie bym zapomniał. Mam dla Ciebie kanapkę.;)
-Tak. To super bo jestem strasznie głodny.-Powiedział Bill wstając.
-Kocham Cię. Wiesz?-Powiedziałem patrząc na swojego braciszka.
-Wiem, bo ja Ciebie też Kocham.- Odpowiedział Billy przytulając sie do mnie.
-I obiecuję Ci że nigdy Cię nie opuszczę,zranię ani nie uderzę. Za bardzo Cię kocham abym mógł Cię stracić.
Billowi napłynęły łzy do oczu. Podniósł się i pocałował mnie w usta a ja to odwzajemniłem. Chciałem dłuższego lecz wiedziałem że tu trzeba się opanować bo wszędzie są reporterzy i paparazzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz